✷ ✷✷
Już jest pierwsza notka! Mam nadzieję, że wam się spodoba. Nie nakrzyczę na was, gdy skomentujecie ten post :). Miłego czytania!
✷ ✷✷
Był
ciepły, słoneczny poranek. Słońce, gdy tylko przekroczyło błękitną linię
jeziora, wparowało do dormitorium tych leniów, których woźny Szkoły Magii i
Czarodziejów, Erastus Parener,
nie lubił najbardziej. James, Syriusz i Peter chrapali zawzięcie. James spał z
głową pod poduszką, dusząc swoim grubym (według niektórych dziewczyn-
umięśnionym) cielskiem i tak już pogniecioną kołdrę. Gdzieś obok niego leżały
okulary, a w ich odbiciu można było dostrzec Syriusza, który rozwalił się na
swoim tronie w pozie, jakby chciał ochronić swoją najcenniejszą rzecz. Jego
kołdra znajdowała się po części pod jego łóżkiem- najbardziej groźnym i
zainfekowanym miejscem w pokoju ( a trzeba przyznać, że to był zwykły chlew). W
drugiej części pokoju sen okrywał Petera, który zwinął się w kłębek przykryty
kołdrą, na której widniały małe ślady stópek szczura. Oczywiście z czekolady.
Pokój był, po prostu, jedynym miejscem
w Hogwarcie, o którym (jak na złość chłopakom) skrzaty domowe dawno zapomniały,
Tak w zasadzie było to w pierwszej klasie po tym, jak przetrzymywali tu swoje
buty od Quidditcha ( świeżo po treningu latania na miotłach!). Ich ubrania były
porozrzucane po całym pokoju, ich miotły leżały niebezpiecznie blisko
"czarnej strefy" ( czytaj: miejsce pod łóżkiem Syriusza), a ich szaty
wisiały na krześle. Szaty Gryfonów.
Oczywiście- jak to Huncwoci- odsypywali właśnie swój szlaban, za
podpalenie szat swoich odwiecznych wrogów- Ślizgonów. Miało to miejsce na
kolacji, więc nie ma się czemu dziwić późną godziną odpracowania szlabanu.
Chłopcy wrócili o drugiej nad ranem.
Remus otworzył już dawno swoje miodowe
oczy. Gdy tylko ujrzał błysk złotej kuli na horyzoncie, wstał po swoją książkę
z zielarstwa. "Uczenie się o wschodzie słońca. Serio, Remus?"-
pomyślał patrząc na okładkę turkusowej księgi. Otwierał już miejsce zaznaczone
zieloną wstęgą, gdy nagle coś uderzyło w ogromne okno. Lunatyk upuścił "Księgę Magicznych
Roślin" z wielkim hukiem, który jednak nie dorównał rąbnięciem w szybę. Rozejrzał się po
pokoju: troje przyjaciół nawet nie drgnęło. Uniósł jedną brew do góry i
uśmiechnął się pod nosem. Leniwie przeciągając się wstał z łóżka, nałożył bluzę
(było zimno, jak na styczeń przystało) i ślimacząc się podszedł do okna. Gdy
tylko otworzył je jego blond czuprynę porwał chłodny wiatr. Wziął głęboki wdech
i zamknął oczy. Stałby tak pewnie wiele minut, gdyby coś nie dziobnęło go w
dłoń. Na jego rękach leżał list. Obejrzał się za tym "cosiem", ale go
już nie było. Rzucił list na swoje łóżko, poczym zamknął otwarte na oścież
okno. Gdy tylko usiadł po turecku na swoim łóżku spojrzał na list. "Do
Remusa Lupina"- głosił napis. Szybko otworzył list. Wzrok jego nie mylił-
było to pismo Selmy, jego przyjaciółki z Hogwartu. Wraz z ukochaną Rogacza-
Lily nie wróciły po feriach do domu. Musiały zostać w jakiejś Kwaterze
("Wyjaśnimy wam później"- pisały), po to, by przejść jakieś testy. Z
uśmiechem na twarzy Lunatyk ( był bardzo szczęśliwy, jak reszta Huncwotów, z
każdego listu od dziewczyn) przeszedł do czytania:
Kuchnia kWATERY GŁÓWNEJ, 16 STYCZEŃ 2014 ROK,
Drogie półgłówki!
U nas wszystko okej, dzięki za troskę :)
Choć ostatnio nowy nabytek Lily- sowa imieniem Sophie, dostała biegunki. Ciekawie
nie było, szczególnie że musiałyśmy sprzątać po niej cały dom BEZ UŻYCIA
RÓŻDŻEK! Lily do tej pory męczy się z łazienką. Ja swoją część skończyłam, więc
mam wolne.
Nawet nie wiecie, jaka jestem szczęśliwa!
Mary, nasza najlepsza przyjaciółka od urodzenia, raczyła nas odwiedzić! Teraz
mieszka z nami, ale ona testy przeszła dawno. A wiecie, co jest najlepsze? Dała
nam jakieś cukierki powodujące krwotok z nosa*, więc wymigałyśmy się ze
sprzątania kuchni! Ona to zrobiła, za pomocą różdżki! Jest cudowna.
Ale jeszcze lepsza wiadomość, to ta,
że.... MARY BĘDZIE CHODZIŁA DO HOGWARU!
Prawda,
że fajnie? Do tej samej klasy! Lily, jak o tym usłyszała, puściła wszystkie
księgi z rąk i rzuciła się jej na szyję :). Dziura w podłodze murowana...
Wypadałoby wam coś powiedzieć o Mary, więc...
Mary ma cząstkę charakteru z każdego z
was;
-od
Jamesa: uwielbia Quidditch. Mogłaby całe dzień grać i oglądać tą przeklętą grę
-od
Syriusza: potrafi tak samo rozbawić. Z tą tylko różnicą, że Mary ma o wieeeele
piękniejszy i zaraźliwy uśmiech (Sorry, Syriusz), zresztą- sami się przekonacie
-od
Petera: Mary uwielbia jeść! Je trzy razy więcej niż my, a i tak jest chuda jak
patyk
-no
i został Remus: tak w zasadzie to was chyba najwięcej łączy. Jeszcze chyba
nigdy nie widziałam Mary beż książki w ręce. NIGDY! Przez całe 15 lat! Ale (bez
urazy Luniak) jest chyba najmądrzejszą czarownicę jaką kiedykolwiek w życiu
spotkałam. Jak tylko widzi, że opanowałyśmy materiał, odwala za nas połowę
lekcji, Wszystkie na wybitne!
Mary
jest wulkanem energii, ale jest też straaaasznie wredna. Budzi nas w tak
drastyczny sposób, o jakich nawet James z Syriuszem nie śnili. Mary jest
blondynką- ma złote (dosłownie) włosy i jest z nas najwyższa. Mogę przysiąc, że
gdyby stanęła obok Remusa, byłaby niższa o jakieś 3 centymetry. Ma błękitne
oczy z taką iskrą, że gdy popatrzy na kogokolwiek, ten od razu jej ulega. Po
prostu- ot tak. Ma strasznie odważny styl- niby zwyczajny. ale jednak
niezwykły. Sami się przekonacie. Tiara przydzieliła ją do Gryffindoru! Ale ile
ją przy tym chwaliła :). Sami się przekonacie- jej się nie da nie lubić. Ma
jeszcze brata Arona. On jest taki słodki!
Wracamy za trzy dni. Dumbledore mówił nam,
że w tym samym czasie macie wycieczkę do Hogsmeade, więc tam najprawdopodobniej
się spotkamy.
Czekamy,
Selma, Lily i... Mary
-Luniek, kontaktujesz, czy nie?!- Rogacz
wrzasnął do ucha przyjaciela, po czym Remus oberwał jeszcze poduszką od
Syriusza. Rozejrzał się po pokoju: Syriusz stał przed nim w swojej piżamie,
James siedział na jego prawej części łóżka, a Peter szukał czekoladowych żab.
-Zakochałeś się, czy jak?!- powiedział Łapa.
Remus zdążył już się otrząsnąć z lekkiego szoku.
- Mam list od Selmy- powiedział, unosząc lekko
skrawek pergaminu.
-Pokaż!- trójka przyjaciół rzuciła się na
niego. Ten wstał z łóżka tak szybko, że pozostała gromada leniwców uderzyła się
czołami. Po krótkich sykach i jękach usiedli na łóżku Remusa.
-Zanim wam go pokażę, ostrzegam was: możecie
przeżyć lekki szok.- uśmiechnął się na widok zdziwionych min przyjaciół. Z drżącą
ręką oddał im go. Rogacz, Łapa i Glizdek byli pogrążeni w czytaniu listu, a
Lunatyk podszedł do okna, uśmiechając się sam do siebie. "-no i został
Remus: tak w zasadzie to was chyba najwięcej łączy"- Remus cały czas
myślał o tym, jaka ona może być. Miła? Nieśmiała? Dowcipna czy...
Spojrzał na miny przyjaciół, których twarze
zwrócone były do niego...
-
Co tera...
-
Jak to je..
-
ALE JAZDA- skomentował Syriusz. Ich twarze wyrażały tylko dwa uczucia-
przerażenie i radość.
✷ ✷✷
-Przepraszamy profesor McGonagall, ale pani
rozumie... Te korki na schodach...
-Jakie korki Black?! Jest 20 minut po
dzwonku! Na miejsce!- wrzasnęła McGonagall, a jej twarz stała się purpourowa.
James z Syriusz starali się powstrzymać śmiech, Peter dyskretnie schował
ostatki swoich czekoladowych żab, a Remus... No tak. Remus jej nie słuchał,
tylko niczym cień podążał za swoimi przyjaciółmi.
Pod
koniec lekcji McGonagall zawołała ich do siebie. Jej twarz wyrażała obojętność
-Chłopcy, profesor Dumbledore chce was
widzieć zaraz po skończonych zajęciach. Nie macie już nic w planie, więc MARSZ
DO DUMBLEDORA!- ostatnie słowa wykrzyczała tak, że chłopcy marzyli tylko o
wyjściu z sali.
-Co on od nas chce? Nie moja wina, że
Smarkeus sam się prosił o ten szampon z tylnowybuchowych sklątek....
- Cokolwiek to jest, nie chce wiedzieć-
odpowiedział Peter wsuwając kolejną porcję czekolady od Zonka.
✷ ✷✷
Gdy tylko znaleźli się twarzą w twarz z
Dumbledorem nie ukrywali przerażenia. Nie krzyczał, nie prosił o nic, tylko się
im przyglądał.
- Siadajcie. .- po krótkim milczeniu tylko
to jedno słowo wypowiedział. Było w nim tyle ciepła, tyle nadziei, ale też
obawy. Chłopcy zdziwieni popatrzyli na siebie, ale zgodnie z rozkazem usiedli.
-
Pewnie nie wiecie, że dołączy do was nowa osoba...
-Wiemy- odrzekł z powagą Rogacz. Dumbledore
oderwał wzrok z płomieni w kominku i popatrzył na nich ze zdziwieniem.
-No bo... Lily i Sel.. Selma nam o tym
napisały.. I... - po chwili namysłu odpowiedział Syriusz. Nie wiedzieli, czy
dziewczyny przekazały im tę wiadomość z prośbą, aby nikomu tego nie mówiły.
-Ach tak? To świetnie! Jak już wiecie lub
nie, ma ona na imię Mary. Jest cudowną dziewczyną, ale też upartą. Nie
ukrywajmy, że jest trochę na wyższym poziomie wiedzy niż wy, ale to tylko
dlatego, ponieważ uczyła się chyba we wszystkich szkołach magicznych na
świecie!- zaśmiał się Dumbledore. Huncwoci nie wierzyli we własne szczęście-
chodziło mu o TĄ wiadomość, a nie o szampon dla Smarka!
- Na tę chwilę muszę was niestety wyprosić,
ale bądźcie pewni, że niedługo się zobaczymy, chłopcy.- odparł z uśmiechem na
twarzy, po czym wskazał im przejście.
✷ ✷✷
- Nie wiem jak wy, ale ja idę kimać. W końcu
jutro jest sobota! Nie będę nic odrabiać Luniak- powiedział Rogacz, patrząc na
przyjaciela. Zazwyczaj Remus wyrażał gorący sprzeciw gdy chodziło o nie uczenie
się. Ale teraz wszystkie oczy patrzyły na przyjaciela. Ku ich zdziwieniu, nie
pisnął nawet słowem.
-Luniek, wszytko ok?- zapytał Łapa. Remus
pokiwał głową, a po chwili, już w piżamie, leżał na swoim łóżku.
- Też nie zamierzam nic odrabiać- rzekł i
już po chwili leżał z zamkniętymi oczami. Po pięciu minutach całe huncwockie dormitorium
było w stanie ciszy i spokoju.
- Moja Lily! Już jutro będzie TUTAJ! W
Hogwarcie! Tym razem musi się ze mną umówić!- myślał gorączkowo James, podobnie
jak trójka pozostałych Huncwotów.